sobota, 1 listopada 2014

32. halloween

Wczoraj mieliśmy małą imprezę na początek z okazji Halloween, a później wybraliśmy się do klubu potańczyć. Zdjęcia jednak mam tylko z początku, ponieważ później baterie w aparacie padły. Może jeszcze coś dodam, jak wrzucą zdjęcia z organizacji, która się zajmowała tym eventem.







Dzisiaj naszym jedynym produktywnym zajęciem w ciągu dnia była wyprawa do Lidla. Aby się tam dostać musieliśmy swoje odczekać na sobotnie florenckie autobusy. Usiedliśmy sobie więc w pełnym Słońcu na Piazza Indipendenza (nieco zmęczeni wczorajszym winem) ;)



A jutro idziemy na wyprawę do muzeum, pewnie jakieś zdjęcia będą :)





xoxo

wtorek, 28 października 2014

31. zimno wszędzie

Za długo nie mogło trwać wygrzewanie się we Florencji, i do nas zawitała jesień. Co prawda liście na drzewach jeszcze są zielone i spadać nie zamierzają, spadła natomiast temperatura i dzisiaj było nieco zimno. Cały dzień mam zimny nos (zawsze tak mam) no i w sumie kolana też mam zimne. Ogólnie to byłoby nawet całkiem ciepło, gdyby nie ten wiatr, który przeszywał zimnem. A takie mam porównanie teoretyczne pogodowe z Polską:


W związku z tym dzisiaj po Florencji poruszaliśmy się w kapturach, ja w szaliku i okularach (bo wciąż świeci mocne Słońce).



A poniżej wrzucam jeszcze parę zdjęć z wycieczki do Cinque Terre. 








Lecę do notatek.


xoxo

poniedziałek, 27 października 2014

30. Cinque Terre trip

Całą sobotę zajęła nam wycieczka do Cinque Terre, czyli do chyba najbardziej urokliwego miejsca na świecie. Wstaliśmy o świcie i wyjechaliśmy samochodem razem z Anią, Adamem i Asią. Przejeżdżaliśmy przez miasto palm, wzdychaliśmy za mijanymi widokami, a jak już dojechaliśmy to wpadliśmy w zachwyt. Szkoda, że nie da się na zdjęciu uwiecznić tego co widać oczami. No ale staraliśmy się choć trochę oddać tego malowniczego krajobrazu robiąc masę zdjęć, wyszło nam tego w sumie około 1300 zdjęć :D

Aby zaoszczędzić na parkingach stawaliśmy przy drodze, trochę dalej od miasta, w związku z tym trochę się nałaziliśmy. Z górki, pod górkę, zrobiliśmy masę kilometrów, a nogi nam zdrętwiały (aż dzisiaj mamy jeszcze zakwasy). Na szczęście mogliśmy pomoczyć obolałe stopy w morzu i zjeść obiad na klifie, siadając na murku, mając pod sobą przepaść prosto do morza. Odwiedziliśmy wszystkie pięć miast, które oddalone od siebie były niezłymi serpentynami, a większość z nich, to były zakręty 180 stopni. Nazbieraliśmy trochę kamyczków, które przypominają zęby z kamienistej plaży. Spotkaliśmy modliszkę, która dzielnie nam pozowała i nie poruszyła się nawet przez chwilę.

Poniżej zamieszczę kilka zdjęć z tej wycieczki (więcej zdjęć jest na facebooku), może następnym razem dodam parę innych zdjęć (z innego aparatu), ale nie teraz, bo muszę się jeszcze pouczyć ;)








I absolutnie moje ulubione:





xoxo

czwartek, 23 października 2014

29. BANG BANG

Wczoraj bawiliśmy się w klubie Space, w którym rzeczywiście było dużo przestrzeni. Tak się bawiliśmy, że do domu wróciliśmy po 4 rano :D








A teraz siedzę sobie z kubkiem mięty otulona kocykiem z ikei (bo już trochę zimno się zaczyna robić) i myślę, że chyba zmykam do nauki :)



xoxo

środa, 22 października 2014

28. dinożarł florencki


Dinożarł (moja siostra tak nazywa te zwierzątka) pod palmą na przywitanie ;)

Wczoraj napiliśmy się piwa z naszymi lokatorami i w sumie ciągle otoczeni byliśmy językiem włoskim i serbskim tak, że ja już nie byłam w stanie rozróżnić tych dwóch języków. Ale angielski też nam towarzyszył, więc było miło :) Pokazywaliśmy sobie charakterystyczną muzykę polską i serbską, był też rap :D No ale zdjęcia nie mam niestety :P


Żeby Wam tam w Polsce smutno nie było, powiem że tutaj powoli zaczyna się jesień. Dzisiaj było słonecznie, ale bardzo wietrznie. Musimy uważać, bo łatwo się tutaj przeziębić. Dlatego też, Kuba kupuje imbir w Esselundze (taki supermarket):



Jakiś czas temu rodzice Kuby wysłali mu paczkę. Wczoraj wychodziliśmy do supermarketu i schodząc po schodach rozmawialiśmy o niej, kiedy przyjdzie, że już w sumie powinna być. Kiedy otworzyliśmy drzwi frontowe przed nami ukazał się pan z paczką. Wywołaliśmy paczkę z lasu. A jej zawartość była imponująca, ponieważ dostaliśmy tak bardzo brakujące nam przyprawy. Dla porównania u nas najtańsze przyprawy w Lidlu kosztują ok. 70 groszy, a tutaj ok. 79 centów. A w innych supermarketach najtańsze przyprawy są po 1,49 euro. 





W poniedziałek spotkaliśmy się z naszymi znajomymi - Polakami :)) na schodach tym razem placu San Lorenzo.


Dzisiaj razem w tym gronie ruszamy do klubu Space na imprezę. Ale zanim ruszymy, to musimy napić się włoskiego winka jako before. My mamy przygotowane aż 1,5 l :D






ciao (xoxo)