sobota, 11 października 2014

23. hangover

Dzisiaj i wczoraj mamy prawdziwy upał tutaj #hot


a w sklepie natknęliśmy się na jadalne kasztany:




Wczoraj małe spotkanie urodzinowe zakończyło się w okolicach godziny 4 nad ranem. Mamy mnóstwo zdjęć, później jeszcze będę miała ciekawe zdjęcia od Vladana z kamerki gopro. Dzisiejszy dzień jest zatem nieco ciężki, ale żyjemy i obijamy się oglądając seriale :D


polski akcent ;D









xoxo



piątek, 10 października 2014

22. birthday vodka

Wczoraj jakoś tak wyszło, że nie zdążyłam napisać. Spotkaliśmy się z paroma osobami na Santa Croce na początek.


Później poszliśmy wgłąb miasta i przeszliśmy na drugą stronę "Wisły", gdzie również było bardzo ładnie. Weszliśmy do jakiegoś klubu, gdzie grał włoski zespół, co było właściwie niezłe, ponieważ grali indie-rock i śpiewali po angielsku.



W trakcie powrotu do domu spotkaliśmy naszego współlokatora Vladana, z którym się Kuba mierzył:






A Kuba ma dzisiaj 21 urodziny :)



Więc idziemy pić urodzinową wódkę. Miałam coś napisać, ale są tutaj już ludzie więc nie jest to proste. Przepraszam za język, może być nieco niezrozumiały, ponieważ myślę po angielsku :D

cheers!
salute!

:D



xoxo



środa, 8 października 2014

21. martedì e marcoledì

Wczoraj nie napisałam, ponieważ nie miałam za bardzo siły - znów się przeziębiłam :< Wczoraj zdecydowaliśmy, że jednak kupimy bilety na autobus (tydzień jeździliśmy bez) i dzisiaj bach - dwóch kanarów w naszym autobusie. Udało nam się uniknąć problemów :)



Spotkaliśmy się też wczoraj z ludźmi z Erasmusa na Aperetivie jednej z organizacji, a potem tradycyjnie wypiliśmy włoskie wino na schodach na Santa Croce. Nie zrobiliśmy jednak ani jednego zdjęcia.

W poniedziałek byliśmy na zakupach w supermarkecie i w momencie kiedy chcieliśmy zapłacić okazało się, że nie mamy gotówki, ani pieniędzy na karcie. Stało się tak ponieważ w weekendy nie można wykonywać przelewów na konto walutowe, no a później zapomnieliśmy przelać pieniędzy. Pani przy kasie nie rozumiała angielskiego, więc musieliśmy trochę po włosku (coś w stylu una minuta) przekonać ją, żeby chwilkę poczekała. Wtedy przydał nam się internet w telefonie, bo dzięki niemu zrobiliśmy szybki przelew i mogliśmy zapłacić. Ale była to nieco napięta sytuacja.


Dzisiaj po zajęciach spotkaliśmy kolejne jaszczurki w Sesto Fiorentino:



A tak wyglądamy po dużej ilości makaronu i bułek :D



Niebo nad Sesto Fiorentino:




Chcieliśmy kupić nutellę, ale stwierdziliśmy, że możemy wziąć coś tańszego, podobnego. Wzięliśmy więc i zadowoleni ruszyliśmy do domu. Później się jednak okazało, że jest to krem z... kasztanów :D (który wcale nie jest dobry)





xoxo


poniedziałek, 6 października 2014

20. sunny monday

Wczorajsza śmierć Anny Przybylskiej, powiem szczerze poruszyła mnie. Młoda, piękna kobieta, osierociła trójkę dzieci i zostawiła tutaj kochającego mężczyznę. Co jest dla mnie najstraszniejsze w tej całej historii - mimo, że była ona osobą, która była sobie w stanie zapewnić praktycznie każdego rodzaju leczenie, przegrała walkę z rakiem. Żadne pieniądze, medycyna ani technologia sobie z tym nie poradziły. To czyni człowieka bezradnym, w obliczu tej choroby jest totalnie bezsilny. Dlatego też, może rzeczywiście warto byłoby spróbować pracować w takim sektorze nauki, tak by móc mieć wpływ na rozwój technologiczny medycyny.

A wracając do tematu Florencji, mam już zmontowany filmik, z naszej jakże ciekawej podróży na wydział Fizyki w Sesto Fiorentino ;D



Dzisiaj znaleźliśmy ciekawe krzaki - myślimy, że to bawełna:




Drugie śniadanie z automatu (no a banan z drzewa):



A w supermarkecie kolejne ciekawe odkrycia:


(Pan z tyłu też chce, już leci z siatką)




pozdrawiam :)




xoxo

niedziela, 5 października 2014

19. abbastanza bene

Nie opisywałam dnia poprzedniego, ponieważ był on czystym lenistwem, no i w gruncie rzeczy nie ma się czym chwalić. Dzisiaj jednak wzięliśmy się trochę do roboty i sprzątnęliśmy mieszkanie oraz pouczyliśmy się włoskiego. Jutro niestety mamy zajęcia o 8.30, więc znów musimy wcześnie wstać.

A to kilka zdjęć z naszej drogi do supermarketu (codziennej właściwie):





florenckie uliczki byłyby jeszcze bardziej urocze, gdyby nie te samochody, ale i tak - klimat jest


florenckie uliczki wieczorową porą


a na koniec dnia, rozmowa przez skype z moją najukochańszą i najpiękniejszą siostrą oraz mamą :)





xoxo