poniedziałek, 6 października 2014

20. sunny monday

Wczorajsza śmierć Anny Przybylskiej, powiem szczerze poruszyła mnie. Młoda, piękna kobieta, osierociła trójkę dzieci i zostawiła tutaj kochającego mężczyznę. Co jest dla mnie najstraszniejsze w tej całej historii - mimo, że była ona osobą, która była sobie w stanie zapewnić praktycznie każdego rodzaju leczenie, przegrała walkę z rakiem. Żadne pieniądze, medycyna ani technologia sobie z tym nie poradziły. To czyni człowieka bezradnym, w obliczu tej choroby jest totalnie bezsilny. Dlatego też, może rzeczywiście warto byłoby spróbować pracować w takim sektorze nauki, tak by móc mieć wpływ na rozwój technologiczny medycyny.

A wracając do tematu Florencji, mam już zmontowany filmik, z naszej jakże ciekawej podróży na wydział Fizyki w Sesto Fiorentino ;D



Dzisiaj znaleźliśmy ciekawe krzaki - myślimy, że to bawełna:




Drugie śniadanie z automatu (no a banan z drzewa):



A w supermarkecie kolejne ciekawe odkrycia:


(Pan z tyłu też chce, już leci z siatką)




pozdrawiam :)




xoxo

niedziela, 5 października 2014

19. abbastanza bene

Nie opisywałam dnia poprzedniego, ponieważ był on czystym lenistwem, no i w gruncie rzeczy nie ma się czym chwalić. Dzisiaj jednak wzięliśmy się trochę do roboty i sprzątnęliśmy mieszkanie oraz pouczyliśmy się włoskiego. Jutro niestety mamy zajęcia o 8.30, więc znów musimy wcześnie wstać.

A to kilka zdjęć z naszej drogi do supermarketu (codziennej właściwie):





florenckie uliczki byłyby jeszcze bardziej urocze, gdyby nie te samochody, ale i tak - klimat jest


florenckie uliczki wieczorową porą


a na koniec dnia, rozmowa przez skype z moją najukochańszą i najpiękniejszą siostrą oraz mamą :)





xoxo

sobota, 4 października 2014

18. yesterday

Wczoraj mieliśmy nieco napięty grafik, więc tak jakoś wyszło, że nie udało mi się napisać. Wczorajszym objawieniem był przedmiot Ottica Biomedica, gdyż jak się okazało, jest to przedmiot do wyboru, ze studiów magisterskich. W związku z tym w sali było jakieś 7 osób, łącznie z nami i prowadzący zapytał się czy ma prowadzić zajęcia po angielsku, co było dla nas świetną sprawą. Okazało się, że ten przedmiot jest dużo bardziej zaawansowany od naszych Podstaw optyki, ale jednocześnie przez to dużo ciekawszy. Obejmuje on stosunkowo nową dziedzinę nauki, która się dopiero rozwija. Miałam przez moment wrażenie, że słucham prowadzącego z rozdziawioną buzią, ponieważ wszystko co mówił było bardzo ciekawe. Opowiadał o połączeniu pracy fizyków, biologów, chemików i lekarzy w celu np. badania DNA, lub pojedynczych komórek, za pomocą odpowiedniej technologii optycznej. Dowiedzieliśmy się, że np. komórka wątroby jest dlatego komórką wątroby, ponieważ zadziałały na nią małe siły, które nadały jej charakter bycia komórką wątroby. Czyli jednym słowem - cały organizm ludzki, to nie tylko chemia i biologia, ale też fizyka. No i co więcej, dowiedzieliśmy się, że będziemy mieć świetne laboratoria, w których nawet będziemy badać fragmenty DNA, mózg myszy itd., za pomocą odpowiednich mikroskopów i urządzeń. To dla mnie jest świetna wiadomość, ponieważ jako specjalizację zamierzam wybrać Fizykę Medyczną.

Później mieliśmy okienko 2-godzinne, więc łaziliśmy po Sesto Fiorentino, zwiedziliśmy supermarket :D Sesto Fiorentino jest zupełnie inne od Florencji, jest takie "dzikie". Pełno tam jaszczurek i innych małych stworzeń, o których istnieniu wolałabym nie mieć pojęcia. Z każdej strony otoczone jest górami, żałujemy, że na zdjęciach te widoki wyglądają tak "płasko", ponieważ w rzeczywistości widok jest naprawdę imponujący. W niektórych miejscach Sesto wygląda nawet nieco egzotycznie. A no i podczas gdy my: w krótkich spodenkach i w sukience, niektórzy Włosi chodzą w kurtkach :D




Słońce jest tutaj naprawdę mocne, niedługo będziemy murzynami :D



A po powrocie do domu, zrobiliśmy sobie prawdziwie włoski obiad: penne z pasatą z ziołami :)



A wieczorem wybraliśmy się na kolejne spotkanie z ludźmi z Erasmusa, nie przyszło zbyt wiele osób, lecz mieliśmy sympatyczne towarzystwo dziewczyn z Austrii, później dołączyli do nas: chłopak z Niemiec i chłopak z Francji. Najpierw siedzieliśmy na schodach na Santa Croce, a później poszliśmy do mieszkania jednej z dziewczyn, gdzie mieliśmy prawdziwie alkoholowo-angielsko-włoskie rozmowy :D





Dobra, chyba czas na jakieś śniadanie ;D


xoxo


czwartek, 2 października 2014

17. dzień jak co dzień

Dzisiaj przystąpiliśmy do testu z włoskiego i się okazało, że nasz poziom tego języka nie jest zbyt imponujący. Dlatego też od dziś mocno pracujemy nad nim i zaczynamy się porządnie uczyć. Odwiedziła nas właścicielka (i zabrała nam kupę pieniążków), trochę sprzątaliśmy, trochę się uczyliśmy - w sumie nic ciekawego. Może na uwagę zasługuje fakt, że nie zmieściliśmy się dzisiaj do autobusu i musieliśmy czekać na następny. Jak już przyjechał, to jechaliśmy z przodu pojazdu, tak, że właściwie nie miałam się czego chwycić i ledwo się trzymałam pozycji stojącej. Ale za to widok był świetny, wielka przednia szyba i dość szybka jazda - mamy film, jak go Kuba zmontuje, to może zamieszczę ;) Po wyjściu z zajęć nieco się zdziwiliśmy widokiem przestrzeni między wydziałami :D



A po powrocie do domu, serbskie tablety, bez recepta :D (podobno na ból głowy)



Kuba obiera ziemniaki...



...a Vladan sprząta po naprawianiu zamka do łazienki ;)
(Vladan if you can see this, don't be mad :D)



A teraz dzielnie uczymy się języka:





Jutro planujemy kolejne wyjście z ludźmi z Erasmusa, więc może wtedy będzie więcej do opowiadania.





xoxo


środa, 1 października 2014

16. come mai è in Italia?

Rozpoczął się październik - ottobre, a wraz z nim skończyły się nam karty miejskie na autobusy (po 23 euro). Jednak mamy pewne wątpliwości co do ich przedłużenia, wszyscy nam mówią, żebyśmy tego nie robili. Mówią, że mogą nam wystawić mandat, ale że na tym zabawa się kończy, że nie będą tego wysyłać do naszego kraju. Może więc opłaca się zaryzykować? Tym bardziej, że autobusy nie zawsze przyjeżdżają tak jak byśmy sobie tego życzyli, a czasami się nawet nie da wsiąść.

Coraz częściej zauważam wszędzie odwrotnie powieszone szyldy.. za każdym razem jak je widzę, myślę sobie, że ktoś stracił pracę :D Śmieszne jest to, że pełno tutaj szyldów do góry nogami, jak na przykład ta tablica informacyjna:



Dzisiejszy dzień nie obfitował w zbyt wiele wrażeń, na początku wyspaliśmy się po wczorajszym spotkaniu z ludźmi z Erasmusa. Na zdjęciu Kuba gra z naszym współlokatorem Vladanem:




Dzisiaj był deszczowy dzień we Florencji, aczkolwiek i tak było bardzo ciepło:



Bardzo popularne jest palenie papierosów "skręcanych" (pewnie ze względu na cenę), pełno ludzi na ulicach, czy nawet na wydziale chodzi z paczuszką tytoniu:






A teraz spróbujemy trochę pouczyć się jeszcze trochę włoskiego, ponieważ jutro przystępujemy do testu, który ma określić nasz poziom tego języka. Nie ma to większego znaczenia, bo i tak musimy podjąć kurs na poziomie B1 (tylko on da nam 3 punkty ECTS). 




xoxo